Strona głównaGłosem naszych nauczycielekPersonalizm w wychowaniu – na czym polega?

Personalizm w wychowaniu – na czym polega?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Personalizm w wychowaniu – na czym polega?

  

Może brzmi to bardzo naukowo, ale ten prąd filozoficzny - na szczęście - towarzyszy nam w życiu. Na pewno ważne miejsce ma w naszym przedszkolu, gdzie całą pracę opieramy o podejście personalistyczne w wymiarze chrześcijańskim. Żeby nie było zbyt górnolotnie, zapraszam do dalszej części tekstu, a tam – co to dla nas oznacza
w praktyce.

 

Założenia

Personalizm chrześcijański, stawia w centrum swoich rozważań osobę. Nie społeczność, nie jakąkolwiek idea, ale to właśnie osoba jest tu najwyższą wartością, o którą trzeba się troszczyć. Początków tego nurtu można dopatrywać się już w Starożytności, jeszcze bez wymiaru chrześcijańskiego, później za to szczególnie został wzmocniony w XX wieku, w opozycji do nieludzkich ideologii, panujących w czasie wojny i po niej.

W tym duchu działał i tworzył Jan Paweł II, którego rozważania opierają się mocno na tej filozofii i ją rozwijają.

 

Personalizm chrześcijański w przedszkolu

Jak to wygląda w naszym „sternikowym” ujęciu?

Nauczyciel zwraca się do dziecka po imieniu. Nie mówi do niego „ej, ty, w niebieskiej czapeczce”… Z zasady staramy się szybko nauczyć imion dzieci, żeby czuły, że są dla nas ważne. Na dziecko patrzymy całościowo, to znaczy: nie zajmujemy się tylko wzmacnianiem jednej ze sfer w życiu dziecka, np. rozwojem intelektualnym. Staramy się działać tak, aby dziecko rozwijało się w każdym aspekcie swojego jestestwa – zarówno intelektualnym, psychicznym, społecznym, emocjonalnym, fizycznym… Nie pozostajemy obojętne również wobec jego rozwoju duchowego.

Nie porównujemy dzieci do siebie. „Jaś uczy się lepiej niż Staś, Staś jest bardziej otwarty na innych niż Jaś”. Chcemy naszym oddziaływaniem pedagogicznym sprawić, aby każde z tych dzieci rozwinęło się na tyle, na ile może – wiadomo, że predyspozycje i możliwości każdego z nas są inne. Staramy się więc, aby każdy przedszkolak rozwinął się maksymalnie, ale w swojej własnej „kategorii”, a nie według czyjegoś z góry opracowanego schematu. Chociaż oczywiście znamy psychologię rozwojową i kiedy widzimy pewne symptomy, wskazujące na odbieganie od „normy” rozwojowej, informujemy o tym zawsze rodziców, aby nie przeoczyć czegoś ważnego.

Patrzymy na dziecko nie jak na przykład z podręcznika dla początkujących nauczycieli. Nie jak na przypadek zachowania takiego, czy innego. Dziecko jest dla nas zawsze tym konkretnym człowiekiem, w tej konkretnej sytuacji. Jeśli zrobi coś złego, nigdy nie potępiamy dziecka jako osoby, jedynie zwracamy uwagę na to, że jego zachowanie było złe. Uczymy tego, jak zrobić, żeby poprawić swoje zachowanie albo jak zadośćuczynić innym.

Z tego wszystkiego wypływa też bardzo ważna dla nas prawda – nie traktujemy dziecka jako „gorszego” od nas, dorosłych – przez to, że mniej wie, ma mniejsze doświadczenie, czy może czasem mniej od nas rozumie. Uważamy, że dziecko tak, jak nauczyciel, jest osobą, która ma prawo do swoich emocji, w ramach poszanowania wolności drugiego człowieka. Jako nauczycielki wiemy, że z jednej strony same nauczamy, a z drugiej – niewiarygodnie dużo uczymy się od naszych wychowanków. Widzimy, jak pięknie potrafią dbać o siebie nawzajem i wprowadzać w czyn to, co im przekazujemy jako wiedzę.   

Mamy swoje przedszkolne zasady, do których dzieci starają się stosować. Są one często przez nas tłumaczone, dzieci też wiedzą, jak wpływa na innych to, gdy ktoś ich nie przestrzega – np. co się stanie jeśli nie uznawalibyśmy zasady „mówię zamiast bić”. Jednocześnie również i tu postrzegamy każde z dzieci osobno. To znaczy – zasady obowiązują nas wszystkich (również nauczyciela), ale dokładnie obserwując uczniów wiem, którego z nich bardzo dużo kosztowało powstrzymanie się od uderzenia kolegi, a dla którego było to bardzo proste.

Personalizm to nie indywidualizm

Żeby nie wzbudzić w Czytelniku mylnego przekonania, chcę tutaj wyjaśnić pewną sprawę. Otóż personalizm, to nie to samo co indywidualizm. Wszystkie dzieci uczestniczą w zajęciach w swojej grupie, wszystkie wiedzą, że mają robić to, o co prosi pani, że mają również być posłuszne rodzicom. Wspólnie bawią się i uczą. Siedzą w wybranych przez nauczyciela miejscach. Jedzą wspólnie posiłki. Wszystkie noszą również mundurki.

Bardzo ważne jest dla nas, aby dzieci potrafiły odnaleźć się w grupie i w społeczeństwie. Uczymy ich tego i również staramy się wzbudzać w nich empatię, umiejętność pomocy drugiemu człowiekowi. W związku z tym nie propagujemy podejścia indywidualistycznego do dziecka. Indywidualne – tak, indywidualistyczne – nie. Nasze dzieci z czasem widzą, jak ważne jest bycie dobrym dla innych i, że czasem warto zrezygnować z jakiejś drobnej przyjemności dla samego siebie, aby ucieszyć innych (wszystko odpowiednio wyważone).

Dbamy o kształtowanie adekwatnego poczucia własnej wartości naszych dzieci, walczymy z etykietyzowaniem ich w grupie, jeśli tylko pojawiają się takie symptomy. Jednocześnie – w zgodzie z ich rodzicami – myślę, że rozwijamy w nich poczucie, że nie są „centrum wszechświata”, ale że muszą patrzeć szerzej – na innych wokół nich.

Miłość chrześcijańska

To, o czym między sobą jako nauczycielki często rozmawiamy, to fakt, że my po prostu kochamy te dzieci. W kontekście miłości chrześcijańskiej – chcemy dla nich dobra. Wiemy, że osoba do swojego rozwoju potrzebuje podejścia z miłością, tak, jak roślina – słońca i wody. Bywa ona nie raz mylona z pobłażaniem. My staramy się o podejście z miłością, ale i konsekwencją. Właśnie po to, aby wydobyć z dziecka, to co jest w nim najlepsze. Nie tylko to, co dla niego najłatwiejsze – ale też to, kiedy musi przekroczyć siebie, aby zrobić coś dobrego, pięknego i potem odczuwać satysfakcję z wykonanych postępów. W trudnych sytuacjach staramy się rozeznać, co dla tego dziecka będzie najlepsze?

Wracamy więc do punktu wyjścia – w centrum naszych przemyśleń jest zawsze dziecko jako osoba. Dobro osoby ludzkiej oraz jej rozwój w pełni człowieczeństwa, aby chciała bardziej być niż mieć. Rozwój dziecka w atmosferze miłości wymagającej – takiej, o jakiej mówił Jan Paweł II.

Mam poczucie, że można by o tym jeszcze wiele napisać… zostawiam jednak temat do refleksji.

 

Joanna Fiołek    

Nauczycielka Przedszkola „Źródło” Fundacji STERNIK - Kraków

Ostatnio zmieniany piątek, 24 kwiecień 2020 12:20

Więcej w tej kategorii:

Kalendarz

loader

Logowanie



 

Napisz do nas

Jeśli masz jakiekolwiek pytania napisz do nas na adres

przedszkole.zrodlo@krakow.sternik.edu.pl

szkola.zrodlo@krakow.sternik.edu.pl

Kontakt

"Źródło" Przedszkole Fundacji Sternik-Kraków 

ul. Zygmuntowska 12a, 31-354 Kraków Azory

tel.: 12 265 01 68

 

Go to top